Na dziś zaplanowaliśmy 4 atrakcje. Wynajęliśmy taksówkę, która nas zawoziła w wybrane miejsca. Mieliśmy zapłacić mniej niż nam wyszło, ale niestety wszystko robimy pierwszy raz i bez wskazówek więc płacimy podwójnie 😉 W każdym razie plus jest taki, że naszym kierowcą była przemiła hinduska, która chętnie nam o wszystkim opowiadała. O kulturze, edukacji, jedzeniu i innych ciekawych rzeczach. Pierwszym przystankiem był Pinang Peranakan Mansion www.pinangperanakanmansion.com.my Był to 200 letni kolonialny dom zamożnych Chińczyków. Połączyli styl malajski z brytyjskim kolonializmem, którego ślady są widoczne do dziś na wyspie Penang. Dom robi wrażenie, jest warty zobaczenia. W przeciwieństwie do polskich muzeów wiele rzeczy można dotykać, siadać na krzesłach, nikt z obsługi nie zwraca uwagi, nie ma kamer, panuje swobodna atmosfera. Drugim przystankiem miały być jedne z murali, ale z powodu wysokiej temperatury zrezygnowaliśmy. W Georgetown jest dużo murali.

Trzecim miejscem była świątynia chińska świątynia Kek Lok Si Temple kekloksitemple.com Jest to jedna z największych świątyń w południowo- wschodniej Azji. Statua Kuan Yin bogini miłosierdzia, litości i płodności ma 30 m i jest z brązu. I tu zaczęła się pierwsza nasza, a raczej moja przygoda. Przy buddyjskiej świątyni był sklepik i bardzo uprzejma ekspedientka zwróciła mi uwagę, że mam na pupie bardzo dużą dziurę. Rzeczywiście tak było. Rozpruły mi się spodnie na szwie na długość 20 cm ! Pośladki miałam odkryte. Szkoda, że nikt z rodziny mi o tym nie powiedział i chodziłam tak z 2-3 godziny :/ na szczęście w sklepie mieli spodnie damskie. Nie było wyboru, kupiłam, co mieli i wyglądałam jak osoba bez gustu, ale lepsze to niż gołe pośladki w kraju muzułmańskim 😉

Ostatnim przystankiem była góra Penang Hill i tam The Habitat thehabitat.my Na górę wjeżdżaliśmy jeepem, Andrzej i dzieciaki przez cześć wjazdu jechali na pace samochodu. Góra jest 830 m.n.p., z której rozpościera się piękna panorama miasta. The Habitat jest lasem deszczowym, który ma 130 milionów lat. Mieliśmy tam fantastyczny spacer, temperatura dużo niższa niż w mieście. Można tam zaobserwować latające lemury, latające wiewiórki. My tylko widzieliśmy nietoperze :/ i przy wejściu do parku makaki. Podobno są przyjazne. Jak są głodne wychodzą z parku by coś zjeść od turystów, jak najedzą się wracają do dżungli. W dżungli zrobiony jest most Langur Way Canopy Walk na wysokości ok 100 m. Nigdy nie zauważyłam, żebym miała lęk wysokości, a jednak nie czułam się komfortowo robiąc zdjęcia przy barierce :/ spoglądanie na dół w dżunglę robi niesamowite wrażenie. W lesie mieliśmy drugie zdarzenie, Grzesiowi rozpruł się plecak, pogubił z niego rzeczy, ale zostały znalezione. Niestety przez cały dzień w odwiedzanych miejscach nie było restauracji więc byliśmy tylko na croissantach i muffinach. Bardzo zmęczeni i głodni, wróciliśmy do apartamentu. Po powrocie okazało się, że Andrzej zostawił swój telefon w jeepie na Penang Hill. Zadzwoniliśmy do naszej Hinduski z taksówki, która na szczęście znała kierowcę z jeepa 🙂 jutro odbierzemy telefon.

Na koniec poszliśmy do tajskiej restauracji, dzieci głównie zjadły ryż, za to my mogliśmy spróbować czegoś nowego. A raczej ja bo Andrzej to już chyba zna wszystkie smaki świata 😉

Muszę jeszcze wspomnieć o Maciusiu. Jest fantastyczny, taki niekłopotliwy, wszystko mu pasuje, nie marudzi. Je, śpi, obserwuje otoczenie, widać podoba mu się wyjazd do Malezji. Miejscowi i turyści zwracają uwag ę na Maciusia, zaczepiają go, uśmiechają się do niego. W ogóle Azjaci są bardzo mili. Dziś zwróciłam uwagę Andrzejowi, że pewna Chinka je egzotyczne owoce i chciałabym je spróbować. A ona do mnie podeszła i wszystkich nas na siłę poczęstowała, a później zabrała skorupki i pestki 🙂

Langur Way Canopy Walk

W dole Andrzej z Maciusiem

Panorama Georgetown

Statua w Kek Lok Si Temple

Pinang Peranakan Mansion

Szafa pana domu z jedwabnymi koszulami

Dziecięce buciki

Jedwabna narzuta na łóżko

Bambusowy kojec i krzesełko do karmienia

Pan prezes 😉

1 Comment

  1. Ale super dzień!!!! I Pan prezes w końcu na właściwym miejscu 🙂 Jestem pod wrażeniem Maciusia -Ale daje radę!
    Czekam na kolejny wpis !

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *