Na przełomie września i października na Sardynii jest już po sezonie turystycznym, ceny są niższe, na ulicach nie widać tłumu turystów, ale nadal większość knajpek i miejsc turystycznych jest otwarta. Pogoda podobna jest do czerwcowej w Polsce – w dzień 20-24 stopnie, wieczorem 16-17, słonecznie, ale żeby wykapać się w morzu trzeba mieć dużo samozaparcia.

Do Alghero lata z Warszawy Wizzair. Ze względu na Covid na lotnisku zamontowane są kamery termowizyjne mierzące temperaturę pasażerów, a w samolocie co drugi rząd jest pusty.

Przy wejściu do samolotu dostaliśmy formularz do wypełnienia i oddania na lotnisku w Alghero. Nie byłoby w tym może nic zaskakującego – przy podróży z niektórych krajów wymagana jest kwarantanna – gdyby nie to, że formularz był dość gęsto zapisaną kartką A4 wyłącznie w języku włoskim. Oczywiście żaden z nas po włosku nie mówi. Spędziliśmy długie minuty z Google Translate żeby mniej więcej odcyfrować treść i wypełnić wszystkie rubryki, jednak i tak po wylądowaniu z dość niepewną miną szliśmy do wyjścia. Jak się okazało zupełnie niepotrzebne, na miejscu nikt od nikogo formularzy nie wymaga.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *