Jedną z większych obaw przed wyjazdem było: “co będą jeść dzieci?!”. W dużych miastach okazało się, że problemu w ogóle nie ma, bo dość łatwo można znaleźć knajpki z menu “zachodnim”, a od biedy można pojechać też do McDonalda (który swoją drugą ma trochę inne menu, niż w Polsce).

Na wyspach jest mniejszy wybór, ale zawsze jest pizza (najczęściej hawajska oraz wersja “plain”, czyli sos pomidorowy + ser) oraz frytki.

Z kuchni wschodniej dzieciakom najbardziej do tej pory pasuje Nan (chlebek indyjski, czasem w wersji “butter”, czyli przygotowany na maśle), ryż z warzywami, Satay (małe szaszłyki najczęściej z kurczaka, bez przypraw podawane z kostkami ryżu) i nieśmiertelne sajgonki, które tutaj rzeczywiście są nadzwyczaj świeże i pyszne.

Dobrze spisują się też gofry, które można kupić praktycznie wszędzie w wersji z nutellą lub dżemem oraz soki ze świeżych owoców (mango, arbuz, limonka, zielone jabłko – top ostatnie jak dla mnie bardziej kwaśne od limonki).

Ceny zależą od wersji potraw. Te “zachodnie” są zdecydowanie droższe – mała pizza to koszt około 25 zł. Te “wschodnie” są nie tylko znaczenie tańsze, ale też o wiele smaczniejsze – curry z kurczakiem, warzywami i ryżem 18 zł.

Owoc rambutan i dziurka, w której siedzi krab

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *